Bay....

Bay....

środa, 25 marca 2015

Rozdział 2

*Nessa*

-Matko kochana! Chcesz żebym zawału dostała?!- właśnie wtedy kiedy tak spokojnie sobie spałam... na miękkiej poduszce... pod cieplutką kołderką... To nagle jak na zawołanie musiał się obok mnie pojawić Louis i mnie wystraszyć!
- Dzień dobry- powiedział rozbawiony i mnie pocałował w policzek- Wynocha z wyrka i won do łazienki!
-To ty jesteś w moim pokoju i każę ci się zamknąć a teraz dobranoc- powiedziałam i z powrotem się położyłam. Jednak coś mi nie pozwalało. Raczej ktoś!
-Lou co ty wyprawiasz postaw mnie na ziemię!- krzyczałam o on mnie niósł na rękach w stronę... ŁAZIENKI?! Boże ratuj mnie!
- Idziesz pod prysznic- co?!
-Lou proszę.... - nie zdążyłam nic innego powiedzieć bo mnie postawić w kabinie prysznicowej i puścił lodowatą wodę z deszczownicy a ja podskoczyłam z zimna i uciekłam z kabiny.
-Nie daruję ci tego!- krzyknęłam do niego i go biłam pięściami w klatkę piersiową z lekkim rozbawieniem
- Grzeczna dziewczynka a teraz się ładnie ubierzesz, uczeszesz, pomalujesz i wychodzimy mała- powiedział puszczając mi oczko. Przysięgam.... Jeszcze się odwdzięczę!
Tak jak powiedział ubrałam się w jasne jeansy, luźny, biały T-Shirt oraz trampki. Zrobiłam koka oraz lekki makijaż. Gdy wyszłam z łazienki w moim pokoju na szafce leżała bułka. Dzięki Louis za troskliwość! Zjadłam ją i zeszłam na dół. Na korytarzu czekał już na mnie chłopak.
-Gdzie idziemy?
-Niespodzianka
-Lou..
-Jeszcze jedno Lou a nie będzie niespodzianki- pogroził mi palcem i szedł w stronę swojego samochodu a ja za nim. Otworzył przede mną drzwi a ja wsiadłam. Jechaliśmy z 20 minut.  Pomału robiło się to męczące i chyba po chwili zasnęłam...

- Wstawaj mała..- ktoś do mnie mówił... Taa... i chyba wiem kto
-Gdzie my jesteśmy?- pytałam zaspanym głosem. Rozejrzałam się i zauważyłam że leżałam na rękach Lou.- Jezu przepraszam Louis- powiedziałam szybko i zaskoczyłam z jego ramion
-Nic się nie stało. Podoba się niespodzianka- zapytał a ja się rozejrzałam i się skapnęłam gdzie ja stoję. Stałam w środku piaszczystej plaży. Na niej znajdowało się nie wiele osób. Piękne błękitne morze odpływało i przypływało.
-Lou.. Tu jest pięknie. Ale nie mam stroju kąpielowego.
-Kupiłem ci.- powiedział i wręczył mi torebkę.
-Lou... Nie trzeba było ale dziękuję.
- To taki mały prezent na przeprosiny za to że cię nie odwiedzałem.
-Lou... Nie mówmy już o tym
- Przepraszam. Tam jest szatnia. A ja pójdę nam miejsce zająć.- wskazał mi na małą budkę stojącą obok sklepu z lodami. Gdy się przebrałam spojrzałam w lustro. Strój był koloru lawendowego. Był śliczny. Wyszłam i zaczęłam szukać bruneta. Po chwili zobaczyłam jak leżał na naszym kocu w samych kąpielówkach. No co jak co.... ale tą klatę to ma zajeb..... JEZU VANESSA OGARNIJ SIĘ TROCHĘ!
-Jestem.- powiedziałam krótko a Lou się odwrócił w moją stronę i nagle jakby świat się zatrzymał. Przyglądał mi się otwierając lekko usta. Ja oczywiście musiałam się zarumienić.
-Emm to co robimy?- zapytałam lekko zakłopotana
-Eee...  może idziemy do wody?- zapytał jąkając się a ja kiwnęłam twierdząco głową. Lou wszedł niemal od razu. A woda nie była taka ciepła. Zaczęłam powoli zbliżać się głębiej.
- Zanim dojdziesz do mnie to minie cały tydzień.- Od razu smutno mi się zrobiło bo właśnie za tydzień ma znowu wyjeżdżać. Lou chyba to zauważył i podszedł do mnie.
- Co się dzieje?
- Nic..
-Przecież widzę. Powiedziałem coś nie tak?
-Nie tylko.. za ten tydzień to ty wyjeżdżasz....
-Nessa... Ale wrócę. Obiecuję ci to, będę dzwonił, odwiedzał cię. Gwarantuję ci to. - powiedział i mnie przytulił do siebie.- A teraz o tym nie myśl i po prostu się uśmiechnij- powiedział i podniósł mój podbródek a ja się lekko uśmiechnęłam.  Miałam pewien plan by go zaskoczyć... Jednym ruchem pochlapałam go całego wodą i się zaśmiałam. On jednak nie był zadowolony...
-Będzie kara!- powiedział i mnie wziął na ręce.
-LOUIS! PUSZCZAJ!- krzyczałam na cały głos a ten mnie zignorował i mnie rzucił do tej zimnej wody. Drugi raz przez niego jestem mokra. Dziękuję!
-Louis ty idioto!- krzyknęłam a ten mnie pocałował w policzek. No i tak zaczęła się nasza zabawa. Pływaliśmy , chlapaliśmy, śmialiśmy się. Postanowiliśmy się trochę opalić. Najpierw chciałam się posmarować kremem do ciała ale gdy chciałam plecy to musiałam poprosić o pomoc Lou
-Louis posmarujesz mi plecy?- zapytałam a on wziął krem na ręce i zaczął mi smarować plecy. To było takie.... przyjemne uczucie....Jak mnie dotykał... Z jakim uczuciem... Tylko szkoda że znowu wyjedzie i tak prędko się nie zobaczymy. Gdy skończył pocałował mnie tylko w policzek chciał abym ja też jego plecy posmarowała. Zrobiłam to i się położyłam na brzuchu. Tak samo zrobił Lou i patrzył się w moje oczy. Ja nie byłam lepsza bo się też przypatrywałam jego tęczówkom. Były takie piękne. Mocno niebieskie. Zawsze je kochałam. Kochałam w nich się rozpłynąć.
-Tak bardzo mi ciebie brakowało Nessa- gdy to powiedział od razu mi szło na płacz. Uśmiechnęłam się słabo i odwróciłam głowę w drugą stronę. Od razu mi jedna łza wyleciała. Tak bardzo nie chciałam znowu go stracić. Znowu będę cierpiała. Znowu będą łzy. ZNOWU. Czuję się spokojniejsza że przynajmniej teraz będzie się odzywał. Leżeliśmy tak z pół godziny postanawiając się obrócić na plecy. Odwróciłam się do chłopaka.
-Też za tobą tęskniłam Louis- powiedziałam cicho a on na mnie spojrzał a następnie złączył nasze dłonie razem.
-Obiecuję że cię nie zostawię- powiedział i się uśmiechnął.
-Będziemy się już zbierać?- zapytałam po chwili na co przytaknął. Po pakowaniu naszych rzeczy do torby postanowiłam podziękować Lou więc go przytuliłam.
-Dziękuję za miłą niespodziankę- pocałowałam go w policzek a on się uśmiechnął.
-Ładnie razem wyglądacie. Śliczna z was para.- nagle jakaś starsza pani zaczęła do nas mówić. Już chciałam powiedzieć że nie jesteśmy razem gdy Lou mi przeszkodził
-Dziękujemy- powiedział i objął mnie ramieniem. A ja stałam jak wyryta i się patrzałam głupio na staruszkę.
-Masz o nią dbać! Takiego skarbu nie wolno krzywdzić
-Zdecydowanie nikomu jej nie dam do skrzywdzenia- dodał Lou i się pożegnał z panią.
-Lou..., CZY CI CAŁKOWICIE JUŻ WALI NA TEN TWÓJ GŁUPI ŁEB?!- ryknęłam w jego stronę a on się zaśmiał- Okłamałeś tą panią!
-No i co? Ojejku chciałem się trochę...
-No tłumacz się teraz! Ale nie mi tylko tej staruszce.- mówiłam poważnie
- Fajny żart Nessa. Jedziemy?- zapytał a ja stałam w miejscu i się na niego patrzałam z miną "Serio?"- Nie mówisz poważnie o tym gadaniu z nią..
- Louis. Ja jestem bardzo poważna...

Tak. Właśnie czekam aż Lou wróci ze swojej rozmowy z tą przemiłą panią która uważała że jesteśmy razem. Mówiłam że jestem poważna. Zrobiłam z nim mały szantażyk. Powiedziałam że jeśli nie przeprosi tej pani i jej nie powie prawdę nie jadę. No i teraz już od 10 minut stoję przy sklepie z lodami i czekam na chłopaka. Po chwili szedł w moją stronę.
-Nie cierpię cię!- powiedział i szedł w stronę samochodu. A ja się śmiałam.
-Louis musiałam to zrobić. Wiesz że nienawidzę kłamstwa.
- Nie obchodzi mnie to- chyba nie był zadowolony z tej sytuacji.
-Lou przepraszam. - powiedziałam i go zatrzymałam
- Wiesz jakie ona mi kazanie dawała?! Dziękuję ci Nessa- powiedział i szedł dalej.
-Przepraszam! Okey?!- krzyknęłam i wsiadłam do samochodu trzaskając drzwiami. Co jak co no ale przesadza. Miało być raczej śmiesznie niż nerwowo. Po mnie wsiadł Lou
-Vanessa.. przepraszam nie powinienem tak naskakiwać. Po prostu wkurzyła mnie ta baba.- powiedział a ja nie potrafiłam się na niego gniewać i się uśmiechnęłam.
-Co ona ci takiego gadała?
- No że jestem gówniarzem. Że pewnie cię zdradziłem. i zraniłem i blablabla. Ale później jeszcze coś gadała ale nie mogę ci powiedzieć- powiedział uśmiechając się
-Dlaczego?
-To jest między mną a staruszką- zaśmiał się
-No dzięki- nie odpowiedział tylko się zaśmiał. W drodze do domu jechaliśmy w ciszy. Ale przyjemnej ciszy. Postanowiłam już iść do domu.
-Jeszcze raz dziękuję za wszystko Lou.- powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Nie ma sprawy. Co robisz jutro?
-Raczej nic. Przyjdę jutro do ciebie rano ok?
-No to do jutra- uśmiechnął się a ja wyszłam z samochodu i skierowałam się w stronę mojego domu. Mama jeszcze nie spała więc postanowiłam do niej iść
-Cześć mamo
- No witaj Vanessko. Opowiadaj jak było?
-Było cudownie mamo. Dostałam od niego piękny strój. Zawiózł mnie na plażę.- zaczęłam mamie opowiadać jak spędziłam ten dzień z Lou. Zanim się obejrzałam była godzina 21:55. Pożegnałam się z mamą i poszłam pod szybki prysznic. Przebrałam się w piżamę i postanowiłam od razu się położyć spać. Jednak coś mi nie dało spokoju. Wyjęłam telefon

Dziękuję za dzisiejszy dzień z Tobą Loui.
:*:*
Napisałam szybko i od razu po tym zasnęłam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Macie tu 2. 
Czy wy też wiecie że Zayn odchodzi z One Direction?:( Boże tak bardzo mi jest smutno. Bez niego to nie to samo..

Kochamy cię Zayn!

2 komentarze:

  1. Rozdział świetny! :*
    Jestem mega załamana :( Jak on mógł to zrobić?!

    OdpowiedzUsuń